Zapora wodna w Lubachowie to masywna kamienna budowla z 1917 roku, która tworzy Jezioro Bystrzyckie i wciąż pełni swoją funkcję po ponad stu latach. Sięgająca 44 metrów wysokości konstrukcja nie tylko chroni okoliczne tereny przed powodziami, ale także dostarcza energię elektryczną dzięki elektrowni z oryginalnym wyposażeniem sprzed wieku. To jedno z tych miejsc, gdzie technika przemysłowa spotyka się z przyrodą – na szczycie zapory można przejść wąską wybrukowaną ścieżką i podziwiać rozciągające się wokół górzysty krajobraz.
Miejsce idealnie nadaje się na krótki przystanek podczas wycieczki po Dolnym Śląsku, choć warto zarezerwować więcej czasu dla tych, którzy lubią spokojne spacery wokół zbiornika.
- imponująca konstrukcja z 1917 roku
- piękne widoki na jezioro
- unikalna elektrownia z oryginalnym wyposażeniem
- idealne miejsce na spacery
- historia związana z powodzią z 1897 roku
Historia budowy zapory na Bystrzycy
Decyzja o budowie zapory w Lubachowie zapadła po katastrofalnej powodzi z 1897 roku, która zniszczyła znaczną część Śląska. Pierwotny projekt z 1907 roku zakładał jedynie retencyjną funkcję zbiornika, ale szybko go zmodyfikowano – szkoda było nie wykorzystać spiętrzenia wody do produkcji prądu. Projektant Karl Engelberdt, który wcześniej zrealizował zbiornik w Pilchowicach, przystąpił wraz z firmą budowlaną „Guido Simon” do prac nad zbiornikiem na Bystrzycy.
Budowa trwała od 1912 do 1917 roku. Zaporę wykonano z kamienia wydobywanego z okolicznych wyrobisk, które i tak miały zostać zalane przez powstający zbiornik. Powstała solidna konstrukcja grawitacyjna o łukowym kształcie z promieniem 250 metrów – długa na 230 metrów w koronie, szeroka u podstawy na 29 metrów i wysoka na 44 metry.
Podczas powodzi tysiąclecia w lipcu 1997 roku przez zaporę przepłynęło 294 m³/sek wody – zaledwie nieco mniej niż maksymalna przepustowość wynosząca 318 m³/sek. Stuletnia konstrukcja wytrzymała bez najmniejszego uszczerbku.
Zalanie doliny stworzyło Jezioro Bystrzyckie o powierzchni około 51 hektarów i pojemności 8 milionów metrów sześciennych wody. Długość zbiornika wzdłuż rzeki wynosi 3,1 kilometra, a maksymalna szerokość nie przekracza 480 metrów. Pod wodą znalazła się wieś Schlesiertal – dziś o jej istnieniu przypominają tylko stare fotografie i opowieści.
Elektrownia wodna z oryginalnym wyposażeniem
W przeciwieństwie do innych sudeckich elektrowni wodnych, budynek elektrowni w Lubachowie oddalono od zapory o około kilometr. Nie była to przypadkowa decyzja – taki układ pozwolił uzyskać dodatkowy spadek wody między zbiornikiem a elektrownią, co zwiększyło jej moc. Wodę doprowadza podziemny rurociąg o średnicy 180 centymetrów.
Sama elektrownia ukończona w 1917 roku to prawdziwy zabytek techniki. Zainstalowano w niej trzy turbozespoły wyposażone w turbiny Francisa wyprodukowane przez firmę Voith oraz generatory wraz z oprzyrządowaniem firmy Siemens-Schuckert. Łączna moc trzech zespołów wynosi 1,2 MW. Do 1945 roku elektrownia należała do Provinzionalverband Niderschlesien Hirschberg i zaopatrywała w energię Świdnicę oraz okoliczne miejscowości.
To co wyróżnia Lubachów na tle innych obiektów tego typu, to fakt że oryginalne turbozespoły pracują nieprzerwanie już od ponad 100 lat. W większości elektrowni wodnych zabytkowe urządzenia dawno wymieniono na nowsze – tutaj wciąż można zobaczyć je w działaniu. Dwunastoosobowa obsługa mieszkająca w budynku obok dbała, by nawet w okresie działań wojennych obiekt pracował bez przerwy.
Niestety, zwiedzanie wnętrza elektrowni nie jest dostępne dla turystów – obiekt należy do TAURON Ekoenergia i wciąż produkuje prąd. Można jednak podziwiać budynek od zewnątrz i docenić filozofię projektowania obiektów technicznych z początku XX wieku, kiedy nawet czysto utylitarne budowle starano się wkomponować w krajobraz i nadać im estetyczny wygląd.
Spacer po koronie zapory
Najciekawsze wrażenia czekają na szczycie zapory. Przez koronę prowadzi wąska wybrukowana ścieżka, z której rozciąga się widok na dwie zupełnie różne strony obiektu. Z jednej strony spokojna tafla Jeziora Bystrzyckiego otoczona zalesionymi wzgórzami, z drugiej – 44-metrowy spadek i struga wody wypływająca z wysokim ciśnieniem z wnętrza tamy.
Zapora posiada 10 stałych otworów przelewowych, cztery upusty ulgi w środkowej części korpusu oraz dwa upusty denne. Cała konstrukcja robi wrażenie swoją masywną budową – widać że projektowano ją na wieki, nie na dekady. Gdy w otworach przelewowych pracuje woda, widok i dźwięk potęgują poczucie siły zgromadzonej w zbiorniku.
Jesienią krajobraz wokół zapory prezentuje się szczególnie malowniczo. Buczyny mienią się złotymi barwami odbijając się w tafli wody – nie bez powodu Jezioro Bystrzyckie uważane jest za jeden z najładniejszych zbiorników w Sudetach.
Jezioro Bystrzyckie – co można tu robić
Zbiornik pełni dziś głównie trzy funkcje: ochronę przeciwpowodziową, zaopatrzenie w wodę pitną aglomeracji Bielawa-Dzierżoniów-Pieszyce oraz wykorzystanie energetyczne. Ze względu na to że jest to zbiornik wody pitnej, kąpiel jest surowo zabroniona. Można jednak pływać kajakiem lub rowerkiem wodnym – wypożyczalnie znajdują się w okolicy.
Wędkowanie na jeziorze jest dozwolone, choć obowiązuje zakaz zanęcania. Wokół zbiornika prowadzą szlaki spacerowe – malownicza linia brzegowa o długości ponad 3 kilometrów zachęca do dłuższych wędrówek. Nad jeziorem znajduje się też wiszący most, który stanowi dodatkową atrakcję dla turystów.
Pod wodami Jeziora Bystrzyckiego spoczywa wieś Schlesiertal, zalana podczas budowy zapory. Gdy poziom wody znacząco spada, można czasem dostrzec fragmenty fundamentów dawnych budynków.
Dla kogo jest to miejsce
Zapora w Lubachowie to przede wszystkim punkt dla miłośników techniki przemysłowej i historii. Ci, którzy fascynują się XIX- i XX-wiecznymi budowlami hydrotechnicznymi, znajdą tu świetnie zachowany przykład inżynierii tamtych czasów. Stuletnia konstrukcja wciąż pełniąca swoją funkcję robi wrażenie.
Miejsce sprawdzi się też jako przystanek podczas rodzinnej wycieczki po Dolnym Śląsku. Spacer po koronie zapory nie jest długi ani męczący, a widoki zadowolą każdego. Dzieci może zainteresować potężna struga wody wypływająca z zapory – to dobra okazja by opowiedzieć im jak działa elektrownia wodna.
Fotografowie docenią krajobraz, zwłaszcza jesienią gdy kolory są najbardziej intensywne. Wędkarze znajdą tu spokojne miejsce na połów z dobrym dojazdem. Nie jest to jednak miejsce na całodniową wycieczkę – chyba że połączy się je z wizytą w pobliskim Zamku Grodno czy kompleksie sztolni Riese w Górach Sowich (około 30 minut drogi).
Informacje praktyczne – dojazd, parking, bilety
Wstęp na zaporę jest bezpłatny i dostępny cały rok. Obiekt nie ma wyznaczonych godzin otwarcia – można przyjść o każdej porze dnia. Warto jednak pamiętać że wieczorem i w nocy nie ma tu oświetlenia, a przejście po koronie zapory wymaga ostrożności.
Parking: Przy samej zaporze nie ma parkingu. Samochód można zostawić w pobliskiej wiosce i podejść pieszo – marsz zajmuje około 15 minut. Alternatywnie można dojechać od strony pensjonatu „Fregata”, który znajduje się bliżej obiektu. Dojazd samochodem osobowym jest możliwy drogami lokalnymi z Zagórza Śląskiego.
Ile czasu zarezerwować: Sam spacer po zaporze i podziwianie widoków zajmie 30-45 minut. Jeśli planuje się wędrówkę wokół jeziora, warto przeznaczyć 2-3 godziny. Połączenie wizyty z rejsem kajakiem lub wędkowaniem to już propozycja na pół dnia.
Co zabrać ze sobą: Wygodne obuwie – ścieżka na koronie zapory jest wybrukowana ale wąska. W słoneczne dni warto mieć nakrycie głowy, bo na zaporze nie ma cienia. Aparat fotograficzny lub telefon z naładowaną baterią – widoki zachęcają do robienia zdjęć.
Najlepsza pora na wizytę: Wczesna jesień, gdy buczyny wokół jeziora zmieniają barwy. Wiosną, gdy poziom wody jest najwyższy po roztopach, widok pracujących przelewów jest najbardziej spektakularny. Latem można połączyć wizytę z pływaniem kajakiem.
Zapora administracyjnie znajduje się w Zagórzu Śląskim, choć fizycznie leży bliżej miejscowości Lubachów – stąd powszechnie używana nazwa „zapora lubachowska” lub „zapora wodna w Lubachowie”.
Obiekt wpisany jest na Szlak Dziedzictwa Techniki Przemysłowej Dolnego Śląska. W okolicy znajdują się inne ciekawe punkty – Zamek Grodno (kilka kilometrów), sztolnie Riese w Górach Sowich (30 minut jazdy), czy zapora w Pilchowicach zrealizowana przez tego samego projektanta. Można zaplanować całodniową trasę obejmującą kilka obiektów hydrotechnicznych regionu.
